Tagi

, , , ,

kania w locieObrzęd ścinania kani odżywa, jest coraz częstszym elementem obchodów najkrótszej w roku nocy i dzięki licznym inscenizacjom zapada w ludzką pamięć i świadomość. Wiemy o nim coraz więcej. Zastanawiam się, czy zdajemy sobie sprawę z oczyszczającego aspektu tej tradycji?

O sobótkowym obrzędzie ścinania kani swego czasu pisałam tu: Sobótkowy obrzęd ścinania kani i tu: Na kaszubach…
Kaszubska społeczność w czasach niewoli i nacisków ze strony zmieniającego się pana, obrała taktykę zamknięcia się we własnych ramach. Kaszubi starali się nie łamać praw (przynajmniej jawnie), nie donosić na sąsiada, rozwiązywać konflikty w gronie, które wzajemnie rozumiało swoje położenie. Sposobem na niezgubienie tożsamości i utrzymanie niezależności poprzez wieki zmieniającej się niewoli stała się tradycja i język, które Kaszubi uprawiali na co dzień. Wichry historii przemijały, lecz tradycje trwały niezłomne.
To dzięki obrzędom, żywym do dziś na Kaszubach, dzięki mowie i specyficznym przekleństwom, które w języku polskim wcale nie są kwalifikowane jako wulgaryzmy, mamy możliwość wizualizacji dawnej, szalenie interesującej kultury, której śladów nie można się doszukać w najstarszych pismach i przekazach. Kto chce chłonie informacje z żywej postaci.
Powróćmy do obrzędu ścinanie rzadkiego ptaka z gatunku sokołowatych, który w dalekiej przeszłości krwawo tracił głowę w sobótkową noc.
Ze względu na swoje położenie geograficzne Kaszuby nawiedza dorocznie susza. Trwa przez trzy tygodnie do miesiąca. Suszę przerywają opady, pojawiające się niedaleko obchodów święta św. Jana lub sobótkowych – przesilenia wiosenno-letniego. To długo wyczekiwany czas. Na ziemiach o klasie rolniczej od czterech do sześciu (piaskach), trzy tygodnie bez opadów deszczu decydują o przetrwaniu. Bez wsparcia władz (w przeszłość), bez perspektyw na pomoc i z postanowieniem, że nie poddam się kolejnemu władcy, Kaszubi mogli liczyć jedynie na przychylność natury. Jak to w naturze bywa, nie opuszczała pokornych, tych, którzy ją rozumieli i dostosowywali swoje siewy do warunków panujących w regionie.
W regionie panowało coś jeszcze – zamknięcie się społeczności na obcy wpływ. Paradoksalnie, to zamknięcie pozwala obecnym zrozumieć tradycje i niezłomność kaszubskiego ducha.
Obrzęd ścinania kani miał znamiona społeczne. Pozwalał Kaszubą swoje sprawy rozwiązywać we wlanym środowisku.
Gdy przed szereg zebranych wychodził chłop, któremu skradziono potrzebne do pracy brony i oskarżał kanię o niemożność pracy w polu, to złodziej dowiadywał się jakie konsekwencje idą za jego czynem. Winowajca był wśród zebranych, usłyszał o stratach. Miał możliwość przemyślenia swojego występku.
Kania, niewinny i rzadki ptak, uśmiercony w rytuale stał się sumieniem występnego.

Reklamy