Haft kaszubski

Tagi

, , , ,


Podobnie, jak wiele regionów Polski, Kaszuby posiadają swoją, niepowtarzalną sztukę ludową – haft.
W hafcie kaszubskim występuje siedem, podstawowych kolorów. Trzy odcienie niebieskiego, żółty, czerwony, zielony i czarny. Motywy roślinne – dzwonki, niezapominajki, lilie, goździki, margerytki, róże, chabry, bratki, koniczyny – zostały zaczerpnięte z otaczającej natury. Owoce granatu, palmety, tulipany bądź liść akantu – rozpowszechniły zakonnice kościerskie. Siostry zapożyczyły elementy z innych kultur i dzięki nim znane nam kształty wtopiły się w kaszubską twórczość. Czasom przedchrześcijańskim (pogańskim) zawdzięczamy żuczka i pszczółkę. Interesującym motywem jest drzewo. Symbol powszechnie znany na Ziemi Kaszubskiej. W hafcie często pełni rolą wiodącego szablonu, nadając kompozycjom kształt. Ważną zasadą jest, aby konstrukcje nie nachodziły na siebie i nie krzyżowały się, według wzoru szlachetnego drzewa, do którego idealnego szablonu powinien dążyć każdy ludzki los.
Szkoła żukowska, jest najstarszą ze szkół haftu kaszubskiego. Została zapoczątkowana przez norbertanki ze Strzelna Wielkopolskiego, które sprowadził Mściwoj I ok. 1209 roku. Po dzień dzisiejszy zachowały się zdobione złotą i srebrną nicą szaty liturgiczne, które wyszły spod igły żukowskich zakonnic. Siostry z Żukowa, początkowo uczyły sztuki haftowania dziewczęta ze szlacheckich dworów i córki gdańskich patrycjuszy. W 1834 roku władze pruskie dokonały kasaty klasztorów, w wyniku czego zakonnice zaczęły uczyć dziewczęta z ludu, mieszkanki okolicznych wiosek.
Marianna Okoniewska, była jedną z ostatnich uczennic norbertanek.

Kolejne szkoły haftu kaszubskiego, to:
wdzydzka,
szkoła pucka,
wejherowska,
haftu kociewskiego,
i wzory czepcowe.
W kolejnych wpisach „Kaszubszczyzna” postara się przybliżyć zagadnienia z tematu haftu kaszubskiego i zaspokoić ciekawość poszczególnych regionów.

Kaszubskie nuty – KASZËBSCZÉ NÓTË

Tagi

, , , ,

Kaszubskie nuty, inaczej wyliczanka. Popularny i rozpoznawalny nie tylko na terenie Kaszub utwór śpiewany przy pomocy planszy z symbolami. (Wczesna forma karaoke;)
Czas powstania pieśni nie jest znany. Według jednej z hipotez utwór miał służyć pielęgnowaniu języka kaszubskiego w czasach zaborów. Fragment o walucie: „to są prësczé półtorôczi” (to są pruskie półtoraki), prawdopodobnie obowiązującej w czasie narodzenia się pieśni, potwierdza domniemanie.
Symbole na planszy nie zmieniają się w znacznym stopniu od stuleci i są przekazywane w podobnej formie.
pocztowka-kaszubskie-nut_4370
KASZUBSKIE NUTY
To jest krótkie, to jest długie, to kaszubska stolica,
to są basy, to są skrzypce, to oznacza Kaszuba.
To jest łopata, to jest tyczka, to są sosny, widły do gnoju.
To jest proste, to jest krzywe, to je tylne koło od wozu.
To są motyki, to są ptaki, to są pruskie półtrojaki.
To jest jarzmo, to jest wół, to jest całe, a to pół.
To jest małe, to jest wielkie, to są instrumenty wszelkie.
kaszubskie nuty
KASZËBSCZÉ NÓTË
To je krótczé, to je dłudżé, to kaszëbskô stolëca
to są basë, to są skrzëpczi, to òznôczô Kaszëba.
Òznôczô Kaszëba, basë, skrzëpczi,
krótczé, dłudżé, to kaszëbskô stolëca.

To je ridel, to je ticz, to są chòjnë, widłë gnojné.
Chòjnë, widłë gnojné, ridel, ticz,
òznôczô Kaszëba, basë, skrzëpczi,
krótczé, dłudżé, to kaszëbskô stolëca.

To je prosté, to je krzëwé, to je slédné kòło wòzné.
Slédné kòło wòzné, prosté, krzëwé,
chòjnë, widłë gnojné, ridel, ticz,
òznôczô Kaszëba, basë, skrzëpczi,
krótczé, dłudżé, to kaszëbskô stolëca.

To są hôczi, to są ptôczi, to są prësczé półtorôczi.
Hôk, ptôk, półtorôk,
slédné kòło wòzné, prosté, krzëwé,
chòjnë, widłë gnojné, ridel, ticz,
òznôczô Kaszëba, basë, skrzëpczi,
krótczé, dłudżé, to kaszëbskô stolëca.

To je klëka, to je wół, to je całé, a to pół.
Całé, pół, klëka, wół,
hôk, ptôk, półtorôk,
slédné kòło wòzné, prosté, krzëwé,
chòjnë, widłë gnojné, ridel, ticz,
òznôczô Kaszëba, basë, skrzëpczi,
krótczé, dłudżé, to kaszëbskô stolëca.

To je môłé, a to wiôldżé, to są jinstrumenta wszelczé.

Dzień Jedności Kaszubów – akordeon

Tagi

, , ,

 

19 marca, to dla Kaszubów ważna data. Upamiętniając pierwszą pisemną wzmiankę o Kaszubach w dokumencie papieskim z 1238 roku, Kaszubi obchodzą swój dzień jedności – Dzéń Jednotë Kaszëbów. (Historyczny zarys tu.)

Pierwszy zjazd Kaszubów odbył się w Chojnicach w 1999 roku. Pięć lat później w Gdańsku miały miejsce pierwsze obchody Dnia Jedności Kaszubów. Dwa lata później w Tuchomiu nieodłącznym elementem uroczystości stał się akordeon, na którym zagrało równocześnie 114 akordeonistów. Co roku bije się kolejne rekordy jednoczesnej gry na tym instrumencie. Ostatni rekord z liczbą 371 akordeonów w ubiegłym roku padł w Baninie. Tegorocznym gospodarzem święta będzie malownicze Chmielno.

Akordeon, zwany świnią, kweczem czy kaloryferem, to popularny instrument wśród Kaszubów. Pokolenie naszych rodziców bawiło się przy jego dźwiękach na muzyce*, przy okazji świątecznych spotkań i domowych biesiad. Niemałej popularności przysporzyło mu święto Dnia Jedności Kaszubów.

Akordeon jest instrumentem dętym. Rodzajem harmonii ręcznej, w którym zmiana kierunku ruchu miecha nie powoduje zmian w wysokości dźwięku. Został wynaleziony w XIX wieku, rozpowszechniony po 1900 roku.

W Kościerzynie, w miejscowości, w której w 2013 zagrało 281 akordeonistów, znajduje się pierwsze w Polsce, poświęcone akordeonowi muzeum. Zostało otwarte 16 listopada 2010 roku w Kościerskim Domu Kultury, jako oddział Muzeum Ziemi Kościerskiej im. dra Jerzego Knyby. Od początku 2014 roku kolekcję akordeonów można podziwiać w budynku ratusza przy kościerskim rynku. Zwiedzających cieszy imponujący zbiór ponad 120 instrumentów działających na zasadzie stroika przelotowego z różnych zakątków świata.

Ogromny wpływ na inicjatywę powstania muzeum i poszerzanie ekspozycji wywarł akordeonista i kolekcjoner instrumentu Paweł Nowak. W 2007 roku zbiór Pawła Nowaka został wpisany do „Księgi Polskich Rekordów i Osobliwości”. W październiku 2010 roku zbiór kolekcjonera liczył 180 sztuk.

Muzyka* – zabawa taneczna przy akompaniamencie grupy muzyków.

ul. por. Józefa Dambka

Tagi

, , , , , ,

ul. por. Józefa Dambka Gołubie

Gołubie Kaszubskie

W miejscowości Gołubie Kaszubskie, nad brzegiem Jeziora Dąbrowskiego, od ulicy Sambora II, biegnie ul. por. Józefa Dambka
Porucznik Józef Dambke, pseudonimy: „Lech”, „Kil”, „Jur”, „Adam Falski”.
Urodził się 7 lipca 1903 r. w Zdrojach w powiecie świeckim w rodzinie sklepikarza. Zmarł 4/5 marca 1944 r. pod Sikorzynem w powiecie kartuskim.
Na jego patriotyzm ogromny wpływ miał ojciec, który był polskim działaczem lokalnym. Przed 1921 rokiem Józef pracował przy budowie elektrowni w Gródku, po tym czasie ukończył kurs dla nauczycieli pomocniczych w Świeciu. Pracował jako nauczyciel w Sławutówku, Domatowie, Leśniewie i Żarnowcu. Od 1931 roku do wybuchu II Wojny Światowej był kierownikiem szkoły w Kobylu.
[Nie uczestniczył w pierwszej wojnie światowej ani w polsko-bolszewickiej. (…) Zdaniem Andrzeja Gąsiorowskiego, „prawdopodobnie jeszcze przed wybuchem wojny (przed wrześniem 1939 r.) przeszedł specjalny kurs, w ramach którego został przygotowany do prowadzenia późniejszej działalności konspiracyjnej”] – pisze w historycznej biografii ks. ppłk Józefa Wryczy, autor Krzysztof Korda.
Na stroni BBN czytamy.: [Józef Dambek przeszedł w Warszawie szkolenie sabotażowo-dywersyjne i został łącznikiem z warszawską centralą. Przed wybuchem wojny obronnej 1939 r. ukończył jeszcze kilka zakonspirowanych kursów dla członków dywersji pozafrontowej, m.in. w lasach łomżyńskich, Borach Tucholskich i na Śląsku. Został zaprzysiężony i mianowany na stopień porucznika. Następnie zorganizował i został szefem dywersji w regionie kościerskim. Przygotował kadrę do działalności konspiracyjnej na wypadek zajęcia Pomorza przez Niemcy.]
Z inicjatywy por. Józefa Dambka 24 grudnia 1939 roku w Czarlinie, gmina Sulęczyno, powstała Tajna Organizacja Wojskowa „Gryf Kaszubski”. W 1940 roku, w miejscowości Czarna Dąbrowa spotkał się z ks. Józefem Wryczą. W późniejszym czasie spotkanie owocuje rozszerzeniem nazwy organizacji z „Gryf Kaszubski” na „Gryf Pomorski”. Od tego momentu TOW na pomorzu kieruje rada naczelna pod prezesurą ks. Wryczy. Józef Dambek zostaje II prezesem. Za datę powstania „Gryfa Pomorskiego” oficjalne źródła uznają 7 lipiec 1941. Do koca 1941 roku działalność „Gryfa Pomorskiego” rozciągała się na powiaty: chojnicki, kościerski, kartuski, tczewski, tucholski, świecki i morski (Puck i Wejherowo).
Około 20 czerwca 1943 roku został wykonany wyrok na komendancie, ówczesnym przeciwniku konspiracyjnej działalności Józefa Dambka, por. Józefie Gierszewskim. I prezes ks. ppłk Józef Wrycza ustępuje z funkcji, którą przejmuje por. Józef Dambke.
W wyniku szeroko zakrojonych aresztowań gestapo wpada w ręce okupanta kierownik propagandy Jan Binga. Zostaje konfidentem i ujawnia szyfry gryfowskich meldunków. 4 marca 1944 roku z rąk Jana Kaszubowskiego, agenta gestapo, niedaleko wsi Sikorzyno ginie Józef Dambek.
Józef Dambke, przywódca Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski”został pośmiertnie odznaczony m.in. Orderem Virtuti Militari V klasy, Medalem XV-lecia Odzyskania Morza, Medalem Dziesięciolecia Odzyskania Niepodległości.

W tym roku obchodziliśmy 73 rocznicę śmierci głównego działacza TOW „Gryf Kaszubski” i późniejszej „Gryf Pomorski”.
W miejscowości Gołubie i w CEiPR w Szymbarku, od wielu lat odbywają się uroczystości upamiętniające śmierć por. Józefa Dambke. Walczących w TOW „Gryf” upamiętniono licznymi pomnikami, a imieniem przewodniczącego nazwano ulicę w miejscowości, w której okolicy zginął. Nad Jeziorem Dąbrowskim wznosi się krzyż, który ma upamiętniać śmierć ważnego działacza.

członkowie Gryfu Pomorskiego

TOW Gryf Pomorski

Czy folklor powinien mutować?

Tagi

, , ,

słoneczne wzgórze
W swojej pracy spotkałam się z morzem kultu kaszubszczyzny. W różnej formie i na różne sposoby.

Jednym ze sposobów podkreślania tożsamości jest tradycyjny folklor.

Kaszuby, podobnie jak inne regiony, nie zapominają o swoich korzeniach i manifestują je przy każdej, nadarzającej się okazji. Pokazują poprzez mowę; język pisany, który jest naszą dumą; tradycję; mitologię, którą nie każdy region się szczyci; bogatą historię; folklorystyczne elementy. W powszedni dzień folklor przybiera różne formy – codzienne. Wynikające z naturalnej przynależności do regionu. Gdy chodzi o promocję, szukamy czegoś wyjątkowego, nietuzinkowego, sięgającego pokładów najodleglejszych wieków historii. Czegoś, co podkreśli kaszubską duszę i równocześnie podpowie, skąd się wzięła.

A wzięła się z ojcowizny. Z obyczajów i chęci zademonstrowania przynależności do Ziem, z których się pochodzi.

Kaszuby, to nie tylko malownicze widoki, nie tylko rybołówstwo jeziorne i morskie. Nie tylko zahartowany w wiekach historii naród z językiem pisanym. Kaszuby, to również ciekawe elementy folklorystyczne. Przede wszystkim haft i obraz na szkle, ubiór.

W ostatnich latach spopularyzowała się technika zdobnictwa tkanin i szkła – sublimacja. O ile pozwala na godziwe życie twórcom we wszystkich regionach Polski, o tyle na Kaszubach jej technika przybrała ciekawą formę w szanujących się po kaszubsku kręgach. Tu, Kaszuby, mało kto bawi się w komputerowy druk. Podkreśleniem kaszubszczyzny jest praca ręczna. Owszem, w sklepach można zakupić koszulki z kaszubskim motywem, ozdobione w idealny nadruk, ale nie stanowią one konkurencji dla znacznie droższych, zdobionych ręcznie. Popularny trend kształtuje technika zdobnictwa, a nie motyw sam w sobie. Podobnie jest z kubkami. Jeszcze lepiej rzecz się ma ze wszelako pojętą sztuką, która zabarwia nasz region.

Tradycja kaszubska zawiera motywy, dzięki którym jest rozpoznawalna. Spotkałam twórców po akademii sztuk pięknych, którzy kurczowo trzymają się utartych wzorów i ludowych, którzy uważają, że folklor spija się z mlekiem matki.

Osobiście uważam, że fajnie, kiedy tradycja mutuje. Gdy zostają zachowane właściwe dla tożsamości motywy i techniki, a nurt podąża za zmieniającym się światem. To nie żaden wstyd, wyjść naprzeciw teraźniejszości, kiedy się ma przeszłość za zaplecze.

18 zélnika, Swiãto Kaszëbsczi Fanë – 18 sierpnia, Święto Kaszubskiej Flagi

Tagi

, , , , , ,

1024px-kashubian_flag-svg

flaga kaszubska

Z barwami naszej, kaszubskiej flagi wiąże się pewna symbolika.

Władysław Kopaliński w swojej heraldyce wyjaśnia, że czarny kolor symbolizuje rozwagę, mądrość, męstwo, stałość, sławę, pokorę, zaś żółty (złoty) wzniosłość umysłu, szlachectwo, wielkoduszność, godność, doskonałość, szacunek, wiarę, chwałę.

Dziewięciopolowa tarcza herbowa książąt pomorskich z XVI wieku, która powstała za panowania Jerzego I (1523-1531), zawiera czarnego gryfa na złotym tle z głową skierowaną w prawo. Uważa się, że właśnie ten herb symbolizuje księstwo kaszubskie.

Zgodnie z zasadami heraldyki kaszubska flaga posiada dwa poziome pasy. Górny – czarny, odzwierciedlający gryfa i dolny w kolorze tła tarczy herbowej. Gdy na płachcie płótna występuje gryf w koronie, to tło powinno być żółte, kiedy gryf jest bez korony – złote.

W „Historii Kaszubów” Majkowski tak pisze o godle Kaszub: „Wspólnym dla wszystkich ziem kaszubskich godłem zawsze był Gryf, którego kolor i tarcza odmieniały się w odnoszeniu do szczepów i ich ziem.”.

W 1908 roku ukazał się pierwszy numer pisma poświęconego sprawom kaszubskim „Gryf” redagowanego przez Aleksandra Majkowskiego. Gazeta została opatrzona ikoną czarnego gryfa w koronie na żółtym tle.

Przybliżając barwy kaszubskie nie można pominąć daty 18 sierpień i przemilczeć genezy Święta Kaszubskiej Flagi.

18 sierpnia 1929 roku za sprawą ZNK (Zrzeszenia Nauczycieli Kaszubskich), które zorganizowało pierwszy Zjazd Kaszubów w Kartuzach, po pioniersku została wywieszona kaszubska flaga, której kolory dumnie kultywujemy do dnia dzisiejszego. Pomimo nieprzychylnego oka władz sztandar kaszubski nie został zwinięty, załopotała przy nim biało-czerwona flaga, co uspokoiło nastroje.

Podczas owego zjazdu w Sali Dworu Kaszubskiego dr Majkowski zabrał głos, w którym zaproponował, żeby zrzeszeniu nadać szersze znaczenie. Powstała organizacja Zrzeszenie Kaszubów, do której mógł należeć każdy be zwzględu na zawód i wykształcenie.

Pisząc o herbie i barwach kaszubskich nie wolno pominąć wkładu w propagowanie gryfa na żółtym tle siostry Aleksandra Majkowskiego Franciszki Majkowskiej, autorki pierwszego kaszubskiego sztandaru gryfa w koronie z głową skierowaną w prawo na żółtym tle.

Barwy kaszubskie nie zostały do tej pory formalnie ustalone przez żadną z rodzimych organizacji.

Jedynie Kaszëbskô Jednota w swojej deklaracji ideowej zawarła formułę, która brzmi: „ Kaszubska flaga narodowa ma barwy czarno-żółte, które wiążą się z naszym herbem, czyli zwróconym w prawo czarnym gryfem w koronie na złotym polu tarczy herbowej.”

Kamienne kręgi w Węsiorach

Tagi

, , , , , ,

krąg strażnika

krąg strażnika

Z tej więc wyspy Skandii, jak gdyby z kuźni ludów lub raczej z kolebki szczepów, wyruszyli niegdyś ze swoim królem imieniem Berig. Pamięć o zdarzeniach zachowuje się dotąd. Ziemi, której schodząc z okrętów dotknęli stopami, zaraz nadali miano. Miejsce to bowiem jeszcze dziś nazywa się Gothiskandia.
Jordanes, „Gotica” 25
dziejopis gocki, VI w.

Na zielonym szlaku turystycznym w powiecie kartuskim, w pobliżu miejscowości Węsiory, leżącej w gminie Sulęczyno zachowało się cmentarzysko Gotów i Gepidów datowane na I-III wiek.
Według wzmianki podanej przez nadleśnictwo Lipusz, obiekt składa się z dziewiętnastu kurhanów, dziewięciu kręgów kamiennych i stu dziesięciu pojedynczych grobów. Inne źródła mówią o dwudziestu kurhanach.
Kompleks archeologiczny położony jest w malowniczym, sosnowym lesie na niewielkim wzniesieniu, z którego widać Jezioro Długie. Składa się z kurhanów o kolistej podstawie, z których średnica największego sięga szesnastu metrów i kręgów.

Etnograf – amator Petsch w 1938 roku opublikował artykuł, w którym omawia legendy i podania ludowe związane z tym miejscem. Dzięki jego publikacji obiekt zyskał zainteresowanie.
Od 1955 roku do 1963 trwały na cmentarzysku prace wykopaliskowe grupy badaczy Katedry Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego pod kierownictwem J. Kmiecińskiego.
Archeolodzy doliczyli się ponad stu grobów ciałopalnych oraz szkieletowych. Ozdoby, przedmioty domowego użytku i inne eksponaty z cmentarzyska w Węsiorach można zobaczyć w Muzeum Archeologicznym w Gdańsku.

Na dużą uwagę zasługują kręgi. Ułożone z kamiennych stel o wysokości nawet półtora metra. Największy z nich ma średnicę dwudziestu sześciu metrów. W doskonałym stanie zachowały się trzy kręgi. Idąc od strony parkingu, na którego obszarze znajduje się Gocka Chata, serwująca ciepłe posiłki i napoje oraz pamiątki, natrafimy na krąg spotkań. Składa się on z trzynastu kamieni. Dziesięciu ułożonych w okrąg i trzech w jego centrum. Doskonale zachował się krąg strażnika, usypany podobnie jak kurhany z mniejszych głazów. Znajduje się on nad jeziorem. Jest to krąg, któremu przypisuje się magiczną moc. Osoby w niego wchodzące czerpią z niego energię.

Doskonale zachowane i wyeksponowane kamienne kręgi są nie lada atrakcją dla miłośników historii i nie tylko. Warto się wybrać, żeby zobaczyć to magiczne miejsce.

Sobótkowy obrzęd ścinania kani

Tagi

, , , , ,

W noc świętojańską, w Noc Kupały, w Wigilię Świętego Jana, gdy na półkuli północnej panowanie nad dobą sprawują ciemności, na półkuli południowej Słońce góruje w zenicie na szerokości zwrotnika Raka i świeci najdłużej w roku, nastaje święto przesilenia letniego.
Obchody święta nieodłącznie związane są z tanecznymi zabawami przy ogniskach i obrzędami zapewniającymi zdrowie i urodzaj. Starsze gospodynie rzucają do ognia zioła, by zapewnić płodność, a młode panny wróżą sobie z wianków puszczanych na wodę.
Najkrótsza noc w roku to czas magiczny, noc cudów i dziwów.
Któż z nas nie słyszał legendy o kwiecie paproci zakwitającym w lesie o północy zaledwie na kilka chwil?
Według kaszubskich podań znaleźć go mogła tylko naga dziewczyna, która w czasie poszukiwań nie obejrzała się za siebie.
W tę noc na rozstajach dróg znajdowano ułożone kolcami w górę brony, które miały utrudnić dotarcie czarownicom na sabat.
Sobótka to święto ognia, wody, słońca i księżyca, płodności, radości i miłości.
Dawniej wierzono, że w noc przesilenia letniego mogą ujawnić się złe moce. Najkrótsza noc w roku była symbolem walki dobra ze złem. Tej nocy świat magii łączył się ze światem żywych.
Paweł Szefka (1918-1936), nauczyciel i członek Rodzinnej Kapeli Szefka ze Strzebielina, napisał o nocy świętojańskiej: to je noc, gdze dzéń z nocą sã mòcëją, gdze złó z dobrym, łża z prôwdą i łaska z grzéchem wiélgą òdbywają bitwã *.
Na Kaszubach w Sobótkę odprawiano obrzęd ścinania kani.
Kania jest rzadkim ptakiem z rodziny sokołowatych. Według kaszubskich wierzeń zapowiadał on długotrwałą suszę i o nim mówili Kaszubi w przysłowiu: wzdicha jak kania za deszczã **, gdyż podczas lotu wydaje charakterystyczny odgłos, która przypominały wołanie „pić, pić, pić”.
Obrzęd ścinania kani polegał na osądzeniu i skazaniu na ścięcie w publicznym rytuale tego rzadkiego ptaka. Jeżeli nie udało się złapać kani zastępowała go wrona, w ostateczności kura.
Ceremonia odbywała się na głównym placu miejscowości. Podczas rytualnego procesu obwiniano ptaka za całe zło minionego roku. Jego najcięższym przewinieniem było prowokowanie dziewcząt, za pomocą swojego specyficznego głosu, do niemoralnego prowadzenia się. Kradzieże, nadużywanie używek i wszystkie naganne zachowania przypisywano złemu wpływowi kani. Wójt i rada starszych odczytywali wyrok i uprzedzali złych ludzi, że spotka ich podobny los. Po ogłoszeniu wyroku, kat ścinał głowę ptaka w obecności wszystkich. Skazańcowi urządzano uroczysty pochówek, po którym zabawy i tańce przy ognisku trwały do białego rana.
Wierzono, że proces, egzekucja i pogrzebanie ptaka uchroni ludzi przed złem, które zostało mentalnie ucieleśnione w postaci pierzastego stworzenia i ukarane. Ceremoniał oczyszczał atmosferę wśród społeczności i pozwalał na głośne wypowiedzenie doznanych krzywd. Równocześnie był przestrogą dla ludzi niemoralnych, uzmysławiając im, że konsekwencją złych występków jest surowa kara.
Istnieją dwie legendy, które wyjaśniają, dlaczego właśnie kanię spotyka nieszczęsny los. Ksiądz Bernard Sychta (1907-1982), kaszubski działacz, etnograf i językoznawca, wspomina o ludowym podaniu, według którego w dalekiej przeszłości na Kaszubach miała miejsce susza. Jej skutkiem było wysychanie jezior i rzek. Stwórca nakazał ptactwu kopanie studni. Gdy wszystkie ptaki zabrały się do pracy, kania z obawy przed ubrudzeniem nóg odmówiła pomocy. Za karę miała prawo pić krople wody jedynie ze szczelin kamieni. Na północny Kaszub, skąd pochodzi druga legenda, twierdzono, że do dziś może pić wodę tylko z morza. Północnym Kaszubom przypisuje się mit mówiący, że gdy Chrystus wędrował ze św. Piotrem po ziemi, poprosił o wodę chciwą kobietę, która pożałowała spragnionemu wędrowcy płynu i została ukarana przemienieniem w ptaka. Do dziś można usłyszeć jej spragnione wołanie w locie: „pić, pić, pić!”.
Również legenda, że kania żyła kiedyś pod postacią czarownicy, nie przysparza ptakowi popularności.
Do dziś nie wyjaśniono genezy obrzędu ścinania kani, który nie jest jedynie tradycją kaszubską, jego występowanie zanotowano również w innych regionach Słowiańszczyzny, a także na terenie Niemiec.
Obecnie zwyczaj odżywa w postaci widowiska odgrywanego przez aktorów, a rytualnym ptakiem jest gliniana kura lub kogut.
_________________________________________________________________
– to je noc, gdze dzéń z nocą sã mòcëją, gdze złó z dobrym, łża z prôwdą i łaska z grzéchem wiélgą òdbywają bitwã * – (język kaszubski) to jest noc, gdzie dzień z nocą się mocują, gdzie zło z dobrym, gdzie kłamstwo z prawdą i łaska z grzechem wielką odbywają bitwę
– wzdicha jak kania za deszczã ** – (język kaszubski) pragnie jak kania deszczu; wzdycha jak kania za deszczem

Wielkanocny pasztet

Tagi

, , , ,

Pierwszej jesieni, od zamieszkania Mańki z dziadkami, dziewczynka, wracając ze szkoły, przyniosła zawiniętego w swój najlepszy sweter zajączka. Znalazła go w chruśniakowym gąszczu. Widziała jak rudy, podstępny lis poniósł w pysku jego matkę. W legowisku ujrzała trzy uduszone kociaki i tego jednego, którego uratowała.
Kolejne zwierzę przygarnięte przez wnuczkę nie ucieszyło babci. Widząc, jak z dziadkiem urządzają szarakowi legowisko w stodole oznajmiła, że będzie z tego niezły pasztet.
Kicek, bo tak nazwała zajączka Marysia, rósł szybko. Kilka dni dziewczynka karmiła go mlekiem z butelki przez smoczek, ale szybko nauczył się jeść sam. Zimę spędził w stodole, a wiosną przeniesiono go do zagrody w ogrodzie.
Dziadek uprzedził Mańkę, że zając, to dziko żyjące stworzenie i będzie musiała się z szarakiem rozstać, gdy ten dorośnie.
Cała trójka przywiązała się do Kicka, który witał Marysię, gdy wracała ze szkoły. Kicał po podwórzu za dziadkiem i nawet, zazwyczaj powściągliwa, babcia okazywała mu sympatię.
Mańka z dziadkiem podejrzewali, że staruszka dokarmia co smaczniejszymi kąskami zwierzaka, bo na jej widok zabawnie trząsł słuchami.
Tuż przed Świętami Wielkiej Nocy Kicek zaginął. W ogrodzeniu nie znaleziono dziury, którą mógłby się wydostać, a furtka była zamknięta, co podważało wersję babci, że zając uciekł.
Dziewczynka obawiała się najgorszego. Podejrzewała, że jej przyjaciel znajdzie się na wielkanocnym stole, jako pasztet. Nie umiałaby wybaczyć babci takiego okrucieństwa.
– Dziadku – zagadała w sobotę, gdy zagrabiali zeschniętą trawę i pozostałości liści – czy Kicek naprawdę uciekł?
– Tak. Na pewno uciekł do lasu, tam gdzie jego miejsce. Natury nie oszukasz – odpowiedział.
– Ale jak się wydostał z ogrodzenia skoro nikt go nie wypuścił? – dociekała dziewczynka.
– Trudno powiedzieć. – Mężczyzna podparł się na trzonku grabili i uważnie przyjrzał wnuczce. – To, że czegoś nie wiemy lub nie znamy, nie znaczy, że stało się coś nadzwyczajnego. No, dość już tego sprzątania. – Pomierzwił włosy dziewczynki. – Trzeba pomóc babci w kuchni. Idź do domu, a ja zbiorę śmieci.
– Wygrabię jeszcze przy płocie – ochoczo zaproponowała.
– Sam to zrobię. Ty zmykaj do kuchni.
Dziewczynka nie potrafiła wyzbyć się podejrzeń i wciąż snuła w głowie najdziwniejsze okoliczności zagadkowego zniknięcia Kicka. Raz wymyśliła, że Kicka porwał jastrząb, za moment, że babcia go sprzedała, żeby mieć pieniądze na świąteczne zakupy, albo, że porwali go Cyganie. Bała się spróbować pasztetu z kaczki, który stał obok szynki, jaj, białej kiełbasy i innych potraw w wielkanocne śniadanie.
Wieczorem, gdy już leżała w łóżku, babcia przyszła ucałować ją na dobranoc.
– Wciąż jesteś smutna – zauważyła, głaszcząc głowę Mani. – To przez Kicka?
– Dlaczego uciekł? I jak? Przecież furtka była zamknięta.
– Zając, to dzikie zwierzę. Naturę zawsze ciągnie do lasu – pocieszała ją babcia. – Możliwe, że nie zauważyliśmy, kiedy wyszedł i ktoś z nas zamknął furtkę już po jego ucieczce.
– A pasztet na pewno był z kaczki? – niewytrzymała dziewczynka.
– Mańka, jak możesz? – zasmuciła się babcia. Zwiedzona odeszła od posłania dziewczynki. – Śpij już. Jutro chodzi wielkanocny zajączek. Mam nadzieję, że nie pominie cię przez te krzywdzące podejrzenia.

Z samego rana dziewczynka zajrzała do ogrodu. Nie znalazła w nim swojego koszyczka.
– No, tak! – Kopnęła kępkę zeschniętej trawy przy furtce. – Mogłam się tego spodziewać – powiedziała sama do siebie.
But Mańki zaczepił się o wystający u dołu płotu drut. Wyszarpując nogę zdenerwowana dziewczynka zauważyła, że pod kępą kryje się podkop. Rozchyliła trawę i ujrzała przejście w sam raz dla zająca.
– Babciu! Babciu! – Wbiegła do domu i objęła staruszkę. – Przepraszam.
– A cóż to? – zdziwiła się babcia. – Znalazłaś swój koszyczek?
– Nie, ale znalazłam dziurę, którą uciekł Kicek!
– A koszyczek? – dociekał dziadek.
– Przecież zajączek wielkanocny chodził wczoraj – zauważyła dziewczynka.
– Nie u nas – wyjaśnił dziadek. – U nas chodzi w Dëgùsë*. Chodź. – Wyciągnął rękę do dziewczynki.
Cała rodzina poszła do stodoły. Dziadek wskazał na legowisko, urządzone jesienią dla Kicka, w którym stał wypełniony słodkościami i upominkami koszyczek.
Widzôl të tegò zajca, òn pewno mùszi miec tu gniôzdo.** – powiedziała do dziadka babcia.

_____________________________________________________

Dëgùsë* – nazwa kaszubskiego zwyczaju chłostania panien i młodych mężatek rózgami z jałowca bądź brzeziny w wielkanocny poniedziałek.
Widzôl të tegò zajca, òn pewno mùszi miec tu gniôzdo** – język kaszubski [Widziałeś tego zająca, on pewnie musi mieć tu gniazdo].

19 strëmiannik – Dzéń Jednotë Kaszëbów – Dzień Jedności Kaszubów

Tagi

, , , , , ,

dlo mie to chluba żem KaszubaWładze Zrzeszenia Kaszubsko-pomorskiego podają, że liczba Kaszubów mieszkających w Polsce i za jej granicami sięga ponad pół miliona.
Narodowy Spis Powszechny z 2011 roku potwierdził deklarację do narodowości kaszubskiej ponad dwustu trzydziestu tysięcy osób.

„Clare morie… duce Cassubie”, to tytuł, którym papież Grzegorz IX nazwał szczecińskiego księcia Bogusława I w bulli* z 19 marca 1238 roku. Dokument papieski sprzed siedmiuset siedemdziesięciu ośmiu lat zawierał pierwszą pisemną wzmiankę o Kaszubach.

Zakłada się, że Kaszubi przybyli nad Bałtyk z Ziemi Chełmińskiej, Mazowsza lub Podlasia i zamieszkali na obszarach wcześniej zasiedlonych przez Obodrytów i Wieletów.

Nie ma pewności odnośnie okresu, w którym pojawili się Kaszubi na obecnej Kaszubszczyźnie. Przypuszczenia są tak różne, jak hipotetyczne źródła.

Według Gerarda Labudy (1916 – 2010), polskiego historyka mediewisty, urodzonego w Nowej Hucie koło Kartuz, nazwa Kaszuby jest nazwą archaiczną sięgającą swoimi początkami starożytności.

Jedynym, niepodważalnym faktem historycznego istnienia Kaszub jest wspomniany dokument Grzegorza IX.

A że Kaszubi to naród konkretny, dlatego obrał udokumentowaną na piśmie datę na obchody swojego święta i w dniu 19 marca obchodzi Dzień Jedności Kaszubów, po naszemu Dzéń Jednotë Kaszëbów.

Pierwsze obchody odbyły się w Gdańsku pod nazwą Święto Kaszub w 2004 roku.
Dwa lata później z inicjatywy Marka Wantoch-Rekowskiego, jako nieodłączny element uroczystości, zagościła muzyka akordeonowa i bicie rekordów w jednoczesnej grze na akordeonach.

Dzień Jedności Kaszubów ma na celu przybliżać i propagować kulturę tego narodu.

Nie tylko urządza się kiermasze z twórczością ludową, ale przybliża muzykę i literaturę w języku kaszubskim. Popularnością cieszą się turnieje karcianej gry Baśka, regionalna kuchnia, występy folklorystyczne i wiele innych atrakcji.
W Dzień Jedności Kaszubów czarno-żółte flagi dumnie powiewają w wielu miejscach.

Kaszubi są społecznością z własną kulturą i językiem pisanym. Szczycą się herbem, flagą i hymnem. Pokazują bogactwo swojego dorobku i są dumni ze swego pochodzenia.

Bulla* – list lub dokument papieski.